Świętujcie z nami Dzień Poezji – już 21 marca

21 marca witamy nie tylko wiosnę, ale świętujemy również Dzień Poezji. Tego dnia zapraszamy do Zajezdni Trolejbusowej MOK, gdzie od godziny 17.00 odbędzie się spotkanie z Mirą Linga-Cielecką i otwarte warsztaty Pracowni Literackiej. Wypatrujcie też poezji w mieście – w wiatach przystankowych czekają na was wersy do zachwytu i refleksji.

Dlaczego poezja? Pytanie krótkie, ale odpowiedź wcale nie musi być prosta. O tym, czym dziś jest poezja i dlaczego wciąż jej potrzebujemy, porozmawiamy podczas otwartych warsztatów Pracowni Literackiej działającej przy MOK Olsztyn i Miejskiej Bibliotece Publicznej. Gościnią spotkania będzie olsztyńska poetka Mira Linga-Cielecka, autorka tomu wierszy „Żona poety”. Spotkanie będzie także okazją do promocji zina przygotowanego przez autorów związanych z Pracownią Literacką we współpracy z Iwoną Bolińską-Walendzik z Pracowni Starych Technik Drukarskich Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie.

Zapraszamy do rozmowy o poezji 21 marca – w Światowy Dzień Poezji – do Zajezdni Trolejbusowej przy ul. Knosały 3B. Będzie też przestrzeń, by przeczytać własne wiersze i porozmawiać o nich. Wstęp wolny. Organizatorzy: MBP oraz MOK Olsztyn.

Wyjdziemy też z twórczością w miasto. Szukajcie poezji na przystankach. Zatrzymajcie się na chwilę. Czytajcie.

Poezja na codzienny pośpiech – poleca MOK Olsztyn

Może poezja jest dziś partyzantką rzeczywistości? Wchodzi w nasz język przycięty do smsów, nagłówków i krótkich komunikatów. Pojawia się nagle – w biegu, między jednym powiadomieniem a drugim. Kilka słów przeczytanych na przystanku. Kilka wersów, które na chwilę rozszczelniają codzienny pośpiech. Dlatego w Olsztynie wiersze współczesnych polskich poetek i poetów pojawiają się w samym środku miejskiego zgiełku. Na plakatach, między reklamami i hasłami.
Wiele z tych wierszy pozostaje wyraźnie gniewnych.
Nie ufa łatwym narracjom sukcesu ani kapitalistycznemu językowi wydajności. Obnaża lęki i napięcia współczesności: prywatne i społeczne.
U Tomasza Bąka marcowe światło odsłania groteskową codzienność późnego kapitalizmu. U Marty Tychowskiej język zgrzyta krótkim komentarzem do kultury wstydu. U Anouk Herman miasto pulsuje kablami, neonami i graffiti – stając się przestrzenią gniewu i walki o własny głos. Z kolei Julia Szychowiak obdarza czułą uwagą zagrożony świat natury.
Ważne jest także to, kto mówi.
W tym wyborze szczególnie wyraźnie widać, jak silny stał się w polskiej poezji głos kobiet. Autorki nie tylko dopisują własne doświadczenie do istniejącej tradycji – współtworzą dziś nowe języki opisu rzeczywistości, nowe sposoby mówienia o ciele, przemocy, wspólnocie i pamięci.
Wiele z tych wierszy powstaje na styku dwóch przestrzeni: miasta i intymności.
Miasto pojawia się w nich jako żywa materia – gęsta, chaotyczna, niejednoznaczna. Jako magma języków, historii i sentymentu.
Ale w tym samym czasie wiersz pozostaje zapisem pojedynczego doświadczenia.
Ja / świat.
Między tymi biegunami rozgrywa się współczesna poezja. Nie daje prostych odpowiedzi, nie buduje wielkich systemów. Raczej mierzy ciśnienie codzienności.
Dlatego wiersz w mieście działa trochę jak barometr.
Czuły.
Czasem współczujący.
Czasem gniewny.
Ale zawsze próbujący powiedzieć coś ważnego o świecie, który właśnie przechodzimy.

.